Czteroletni Staś oznajmia ojcu:
- Ożenię się z babcią.
- Bzdury, nie możesz się ożenić z moja mama.
- A dlaczego Ty mogłeś z moja?
Spotyka się dwóch dawnych kumpli :
Ożeniłem się z trzydziestoczteroletnią ładną i młodą wdówką, która miała
równie ładną szesnastoletnią córkę. Mój ojciec ożenił się z moja
pasierbica. Od tej pory wszyscy straciliśmy orientacje w rodzinnych
stosunkach. Moja żona, czyli synowa mojego ojca jest również jego teściową.
Moja pasierbica została moją macochą, a mój ojciec moim zięciem. Nie
koniec na tym… Niedawno urodził mi się syn, a pół roku później jego
stryj, czyli syn mojego ojca. Moja macocha czyli córka mojej żony została w ten sposób siostrą swojego wnuka, będąc równocześnie babką swojego brata.
Jej syn jest moim bratem, a ja jego dziadkiem. Mój ojciec jest szwagrem
swojego wnuka, który jest bratankiem jego syna. Moja żona, teściową i
synową mojego ojca jest babką mojego brata. I w ten sposób zostałem swoim
własnym dziadkiem…
Czasy średniowiecza, jedzie sobie rycerz na koniu i nagle obczaił karczmę
po drodze. Głodny wchodzi do środka, zamawia soczystego prosiaka, bierze pierwszy kęs, a tu nagle wpada giermek:
Rycerz pomyślał, że na tamten świat mu sie nie spieszy wiec uciekł.
Wciąż głodny jechał dalej, patrzy – kolejna karczma. Wchodzi do środka,
zamawia kawałek jakiejś dziczyzny, bierze pierwszego gryza z ulga, a tu
nagle wpada giermek
Rycerz znowu uciekł.. jedzie dalej, ledwo się z głodu trzyma na koniu, koń
go też ledwo dźwiga. patrzy: karczma, wpada z hukiem do środka, zamawia krwisty stek, bierze pierwszy kęs z ulgą… a tu nagle wpada giermek 🙂
Rycerz myśli: nie uciekam! pierdole, nie umrę głodny. Rycerz zjadł, karczma pusta… Nagle do środka wchodzi murzyn w pięknej lśniącej zbroi i zagaduje do naszego bohatera:
rycerz robi loda, robi robi… a tu nagle murzyn mówi:
Diabeł złapał Polaka, Niemca, Ruska i mówi:
-Jeżeli powiecie taką liczbę, że nie będę znał większej to będziecie mogli zamieszkać na mojej wypasionej wyspie.
Pierwszy Niemiec:
-Tysiąc
Diabeł się śmieje:
-Tysiąc, to jest drzew na mojej wyspie.
Rusek:
-Miliard
-Miliard, to jest ziaren piasku na mojej wyspie.
Polak:
-W chuj, diabeł myśli, myśli, no ale nie wie ile to jest:
-No dobra możesz zamieszkać na mojej wyspie. Ale diabłu nie dawało spokoju, że nie wie ile to jest więc odwiedził Polaka w barze na wyspie i pyta:
-Polak powiedz mi, ile to jest w chuj ?
-Diabeł widzisz tamten kamień?
-No widzę
-To jak stąd do tego kamienia i jeszcze w pizdu.
Pewien mężczyzna przyjechał po raz pierwszy do dużego miasta. Traf
chciał, że popsuł mu się zegarek. Idzie ulicą i szuka zegarmistrza.
Patrzy, a na wystawie jednego lokalu wisi duży zegar. Wchodzi.
Środek nocy – trzecia nad ranem. Do domu powraca zmęczony, po libacji z
kolegami mężczyzna. Otwiera drzwi cichutko, delikatnie skrada się w
przedpokoju, żeby tylko nie obudził żony. Nagle słychać zgrzyt zegara,
wysuwa się kukułka i kuka 3 razy.