Dwóch wariatów planuje ucieczkę z domu wariatów:
-Ja poświecę na mur latarką, ty wespniesz się po promieniu światła i pomożesz mi przejść.
-Nie ma głupich! Ty zgasisz latarkę, a ja spadnę!
Antek i Francek wyjechali na sam szczyt Równicy tandemem. Zmęczeni, spoceni, dosłownie ledwo żywi zsiedli z roweru, padli na trawę i długo dochodzili do siebie.
Po złapaniu tchu odzywa się Antek:
– Jo myśloł, że już nie dojademy na wierch. Ostatnie kilkaset metrów to żech stowoł na pyndalach i terozki nóg ni czuja.
Na to Francek:
– A jo sie boł, że nazod pojadymy i cołki czas żech lekko hamowoł…
Przychodzi sprzątaczka na skargę do dyrektora kopalni i mówi:
– Wiycie dyrektorze, jak żech wczoraj myła schody to na samiuśkim końcu, przy ostatnim schodku, jak byłach tak schylono, przilecioł jakiś górnik i tak mnie skrzywdził od zadku że szkoda godać!
Na to dyrektor:
– To czemu żeście nie uciekali?!
A na to ona:
– Kaj, na te pomyte?!
Statek płynący do Argentyny zatonął na oceanie. Masztalski ledwie żywy wylądował na bezludnej wyspie. Siedzi tam rok, drugi, trzeci… siódmy. Nagle widzi statek! Macha, krzyczy, wreszcie dostrzega płynącą w jego kierunkti łódź. Łódź dobija do brzegu i wysiada z niej niezwykle seksowna dziewczyna w stroju bikini.
– Toś ty jest Masztalski? – pyta.
– Ja, to jo!
– I wiela lot już tu siedzisz?
– Siedem.
– To musisz być pieronem spragniony? – mówi zalotnie dziewczyna.
Masztalski ożywia się nagle:
– Nie godej, mosz piwo?!