– Moi kochani uczniowie, mam niespodziankę. Dzisiaj… kartkówka!
– O, kurw*a!
– Co powiedziałeś, Władeczku?!
– Pytałem, czy można używać kalkulatora.
– Można.
– A tablicy Mendelejewa?
– Oczywiście, że można.
– A suwaka logarytmicznego?
– Tak.
– Dziękujemy, panie psorze.
– Nie ma sprawy, moi kochani. Uwaga, temat kartkówki: 'Czy Powstanie
Styczniowe jest ważniejsze niż Listopadowe?’
– Nie, kochanie, to nie są…
Ech ci studenci…
Worek z kasą.
Sally i Andy w swą pięćdziesiątą rocznicę ślubu poszli odwiedzić swoją starą
szkołę. Później, kiedy z niej wychodzili, z przejeżdżającej akurat
furgonetki bankowej wypadł im pod nogi worek z pieniędzmi. Nie myśląc wiele
wzięli kasę do domu. Tam Andy zaproponował, by zadzwonić na policję i
zwrócić znalezisko, a Sally obstawała przy tym, aby pieniądze zatrzymać. Na
drugi dzień do drzwi zapukali policjanci.
– Dzień dobry, czy nie widzieli państwo przypadkiem worka z nadrukiem banku,
który, być może, leżał gdzieś na poboczu lub trawniku?
– Nie, niczego nie widzieliśmy panie oficerze – odrzekła Sally, lecz Andy
już wyrwał się do przodu i przytaknął skwapliwie, że owszem wiedzieli i…
– Nie, nie! – zawołała zaraz Sally. – Niech go pan nie słucha, on ma
demencję starczą, Alzheimera, wiele rzeczy mu się wydaje, nie ma kontaktu z
rzeczywistością…
Ale policjant zdążył się już zainteresować. Gestem dłoni uciszył kobietę i
poprosił Andy’ego by opowiedział od początku. Staruszek wziął głęboki wdech
i zaczął:
– To było tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracaliśmy ze szkoły…
– Dobra, John! – zawołał policjant do swego kolegi – Nic tu po nas. Zwijamy
się…
Cholerne płatki :)
6-latek i 4-latek siedzą w pokoju przed zejściem na śniadanie. Starszy mówi:
– Uważam, że pora zacząć przeklinać. Dzisiaj przy śniadaniu obaj użyjemy
słowa „cholera”. Niech się przyzwyczajają.
Zeszli do kuchni, gdzie matka się pyta, co chcą na śniadanie. 6-latek:
– Cholera, nie wiem, może płatki kukurydziane…
Ledwo skończył, już dostał dwa szybkie na dupę i został za rekę odholowany
do pokoju. Matka trzasnęła za nim drzwiami i:
– Posiedzisz sobie w sypialni, aż ci powiem, że możesz wyjść!
Schodzi do kuchni, gdzie młodszy siedzi wyraźnie wstrząśnięty i z
wytrzeszczonymi oczami. Matka się pyta:
– A ty, co chcesz na śniadanie?
– Na pewno nie te cholerne płatki.
Z psychiatryka dzwonię.
Gdzie jest Jasiu?
Blondynka :)
Blondynka wchodzi do salonu z eksluzywnymi samochodami. Spogląda dookoła:
Porsche, Lamborghini, Ferrari, Jaguary itp. Decyduje się na Jaguara, płaci
gotówka i odjeżdża wozem. Dwa dni później wraca:
– Chcę moje pieniądze z powrotem… Coś strasznie śmierdzi, kiedy używam
hamulców! – stwierdza z naciskiem w głosie.
Sprzedawca nie chce stracić swojej prowizji od sprzedaży. Wsiada do
samochodu obok blondynki, by sprawdzić o co chodzi. Ledwo wsiedli do
samochodu, kobieta nacisnęła gaz do dechy. Samochód ruszył z piskiem opon.
Pęd wtłoczył sprzedawcę w fotel, tak że nie mógł się ruszyć. Po czterech
sekundach mknęli już 120 km/h. Wtedy kobieta skręciła w polną drogę i dalej
przyspiesza. Samochód wąska dróżka pedził już 320 km/h. Sprzedawca
trzymający się pasów, skurczony, wcisnięty w fotel dostrzegł w oddali
opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym i odetchnął z ulga.
Przypuszczał, że blondynka zaraz zwolni. Z narastającym zdziwieniem
obserwował jak samochód z niezmienną prędkością mknie prosto na zamknięty przejazd pod koła rozpędzonego pociągu.
Dopiero 40 m przed przejazdem blondynka zwalnia pedał gazu i z całą siłą
naciska na hamulec jednocześnie zaciągając ręczny. Samochód dosłownie
zatrzymuje się milimetry przed szlabanem. Blondynka szybko odwraca się do sprzedawcy i pyta:
– O, właśnie! Czuje pan???!!!
– Czy czuje?? JA W TYM SIEDZE !!!