W pewnej klatce mieszkały dwa kanarki samce. Pewnego dnia drzwi klatki się otworzyły i wpuszczono do środka samiczkę kanarka. Jak się okazało nienawidziła ona przebywać w zamknięciu i od samego początku zaczęła fruwać po całej klatce w poszukiwaniu wyjścia.
Nagle jeden samiec mówi do drugiego:
– Patrz na to.
Zawołał do samicy:
– Hej, wiem jak się stąd wydostać.
Samica przyfrunęła do niego aby dowiedzieć się o owym sposobie.
Samiec powiedział:
– Spotkaj się ze mną na dole klatki.
Tak więc oboje sfrunęli na dół i samiec powiedział:
– Daj się bzyknąć to ci powiem.
Kanarzyca w desperacji postanowiła zgodzić się na ptasi sex.
Gdy skończyli samiec z diabelskim uśmieszkiem:
– Hehe głuptasie, stąd nie ma ucieczki.
Samiec poleciał na górę do drugiego samce. Dwa dni później samica nadal próbowała się bezskutecznie wydostać, gdy nagle podleciał do niej drugi samiec i powiedział:
– Wiesz zrobiło mi się ciebie żal, że mój kolega tak perfidnie cię wykorzystał, więc powiem ci jak się stąd wydostać, ale polećmy na dół klatki i tam ci powiem.
Oboje polecieli na dół i samiec powiedział:
– Daj się bzyknąć to ci powiem.
Kanarzyca jeszcze bardziej zdesperowana postanowił znów zgodzić się na ptasi sex.
Gdy skończyli i ten samiec zadrwił sobie z niej mówiąc:
– Ha ale ty naiwna jesteś, stąd nie ma ucieczki.
Jednak w nocy ktoś przypadkowo otworzył klatkę z czego kanarzyca skorzystała i uciekła.
Rano klatka znów była zamknięta a samce z wielkim zaskoczeniem dostrzegli samicę swobodnie fruwającą na zewnątrz klatki. Nagle jeden samiec mówi do drugiego:
– Chcesz wiedzieć jak ona się wydostała?
– Jasne!
– Daj się bzyknąć to ci powiem.
Kategoria: Humor
W jednym z warszawskich seks-shopów sprzedawca oprowadza klienta :
– A tutaj mamy dział dla sado-masochistów – mówi – proszę pejcze w pięciu rozmiarach, kajdanki samozaciskowe, wibratory z kolcami, o a tutaj nasz największy hit, kaseta video z nagranymi występami naszych siatkarek na olimpiadzie w Pekinie.
Golenie księdza
Wiejski proboszcz daje się ogolić lokalnemu golibrodzie. Ten przez swoją niezdarność i trzęsące się ręce zacina księdza kilkakrotnie. W końcu Sługa Boży nie wytrzymuje:
– Mój synu, i tak to właśnie wygląda, gdy się non stop chleje…! Fryzjer przytakuje: – Zgadza się, proszę księdza, skóra się robi przez to taka porowata…
Sprzedam konsolę
Dwóch wybitnych pracowników stołecznego banku pojechało na delegację na głęboką prowincję i oczywiście zajrzało do miejscowego baru.
Piją spokojnie piwko, kiedy do baru wchodzi miejscowy pijaczek – zarośnięty, brudny, z mętnym wzrokiem wyrażającym bezmiar cierpienia, trzymający w trzęsących się rękach Play Station.
– Czy ktoś by chciał kupić tę konsolę? – odzywa się z nadzieją w głosie.
Jeden bankier nachyla się do drugiego i mówi szeptem:
– Ty, patrz! Ta konsola niczego sobie! Kupiłbym dla mojego Piotrusia. Ale musimy go podejść, żeby nam ją za bezcen sprzedał!
– A ile chcesz za te konsolę? – pyta się drugi przyjezdny.
– 500 złotych – odpowiada miejscowy.
– Chodź Pan do nas – zaprasza go z uśmiechem. – Wypijemy po setce…
Facio z radością przyjmuje zaproszenie, siada przy stoliku i z wielką rozkoszą wypija podstawioną mu setkę czystej. Przyjezdni poklepują go po plecach i mówią:
– Słuchaj, przyjacielu! Ale 500 złotych to za dużo. Musisz coś opuścić!
– No, dobra… Niech będzie moja strata – 450!!!
– Też drogo, przyjacielu! Może jeszcze po setce?
– Jak najbardziej…
Wypijają znowu. Potem miejscowy właściciel konsoli obniża cenę do 400 złotych, potem do 300 złotych, w końcu obniża cenę do 100 złotych.
Ale przyjezdnym jeszcze i to było za dużo.
– Może jeszcze po setce?
Facio wypija i mówi:
– Dzięki Wam bardzo, dobrzy ludzie. Nawet nie wiecie, jak mnie łeb napier*alał po wczorajszej imprezie. Teraz już lepiej! Gdyby nie Wy, to bym musiał tę konsolę dziecka sprzedać…
Ile kosztuje Bentley
Facet w roboczym ubraniu, ubrudzony cementem, w autosalonie:
– A ile kosztuje Bentley GT coupe?
– 250 000 euro.
– Cholera… A na kredyt? Na rok?
– 25 000 euro miesięcznie.
– Dużo, kurde… A na dwa lata?
– 12 500 euro miesięcznie.
– Blaszka, też niemało…
– To może miałby pan ochotę na tańszy samochód?
– Ochotę bym miał, ale płyta nam się przewróciła na taki…
Sahara. 50 stopni C. przez piaskowe wydmy pełzną dwie ledwo żywe jaszczurki. Mimo upału jedna z nich ciągnie za pasek wielką strzelbę, a druga plecak. Dochodzą do oazy, w środku której stoi stara, kamienna studnia z przybitą drewnianą tabliczką z napisem „czarodziejskie źródełko”. Jaszczurki wpatrują się przez chwilę w arabski tekst:
– Napluję do środka – mówi ta ze strzelbą.
– Ku*wa, Józek – złości się druga – nie wystarczy ci, że rano nasrałeś do lampy Alladyna?
Gdzie jest sierżant ?
Redukcja kosztów
Nowy dyrektor cmentarza zrobił zebranie pracowników.
– Moi Drodzy. Musimy zacząć myśleć o redukcji kosztów. Nasz Cmentarz jest co prawda drogi jak cholera, ale nic ostatnio na nim nie zarabiamy. Jakieś sugestie??
– Szefie! Możemy zacząć chować trumny w pionie… będzie więcej miejsca!
– Trafna uwaga zapisuję!
– Możemy chować ich bez trumien! Obklejmy ciała cementem… stawiamy w pionie na ziemi, bez kopania… no i od razu gotowe nagrobki będą!
– Świetny pomysł! Zapisuję! Coś jeszcze??
– I jak się będą te nagrobki za ręce trzymać i je postawimy w odpowiednim miejscu, to mamy w końcu gotowe ogrodzenie cmentarza!!!
Łódź podwodna
Poranek na okręcie podwodnym. Wszyscy na niemożebnym kacu. Kapitan pyta:
– Nawigator, gdzie my, do licha, jesteśmy?
– Uuuu… eeee… [rzyg w kącie].
– Oficer wachtowy! Peryskop w górę i sprawdzić, co jest na horyzoncie!
– [po dłuższej chwili] Statek pod banderą liberyjską na lewej burcie, odległość 8 mil.
– Pierwszy aparat torpedowy… pal! Radzik! Jak ta łajba będzie nadawała komunikat SOS, spiszcie koordynaty! I żeby mi to było ostatni raz!