Idzie narkoman po pustyni. Nagle zauważa zakopaną w piachu amforę. A że spragniony był to z nadzieją wyciaga zatyczkę. Ale zamiast kropli wody z butli wyłazi Dżin i zagaduje do narkomana:
– Masz trzy życzenia!
Narkoman bez zastanowienia:
– Daj mi i sobie po działce! Zapalimy!
– Dobra, proszsz…
Zapalili.
Dżin nieprzyzwyczajony, schował się z powrotem do amfory, ale po chwili wychyla się niezdarnie i mówi:
– Dawaj drugie życzenie…
– Daj jeszcze raz to samo – odpowiada narkoman. – Dla mnie i dla Ciebie!
– Dobra. Proszsz… Chociaż mógłbyś wymyśleć coś mądrzejszego.
Zapalili. Dżin znowu schował się w butli. Trochę trwało zanim znowu z niej wylazł:
– Dawaj trzecie życzenie… Tylko pomyśl najpierw, bo to ostatnie…
– Trzeci raz to samo! – ordynuje narkoman. – Dla Ciebie i dla mnie, a co… raz się zyje…
– No mądry to Ty nie jesteś – mruknął Dżin, ale spełnił i to życzenie.
Zapalili, podumali, Dżin z powrotem wlazł do amfory. Mija godzina, dwie. Dżin wyłazi z butli:
– No dobra…. Dawaj czwarte życzenie….
Kategoria: Humor
Sztuczka Copperfielda
Davida Copperfielda zakuto w kajdanki, związano, obklejono taśmą klejącą, zawiązano w worku, worek zabito gwoździami w trumnie, trumnę zaspawano w metalowej skrzyni i całość zrzucono ze śmigłowca do wodospadu Niagara.
Ku ogólnemu rozżaleniu, Copperfield zabrał sekret swojej sztuczki ze sobą do grobu.
Nauka latania
U pewnego fotografa z poczytnego czasopisma zamówiono serię zdjęć wielkiego pożaru lasu. Ustalono, że na lotnisku będzie czekał na niego samolot, który zabierze go nad płonący las. Fotograf stawił się o ustalonej porze na lotnisku, gdzie rzeczywiście czekała na niego mała Cessna. Wrzucił więc do środka swój sprzęt, zajął miejsce i wykrzyknął: „No to lecimy!”. Samolocik podkołował pod wiatr, wystartował i po chwili byli już w powietrzu, choć lecieli jakby nieco chwiejnie.
– Leć nad północną granicą ognia – powiedział fotograf. – I zrób parę okrążeń na małej wysokości.
– Po co? – spytał pilot lekko zdenerwowanym głosem.
– Bo muszę zrobić zdjęcia! Jestem fotografem i płacą mi za robienie zdjęć! – odparł nieco zirytowany fotograf.
Po krótkiej pauzie pilot zapytał:
– Chcesz powiedzieć, że ty nie jesteś instruktorem latania???
Ciekła mu ślina na widok…
Maryśka i Jasiek mieli się pobrać. Ale ślub miał być w dość odległym terminie, a Maryśka ni cholery nie chciała „dać” Jaśkowi przed ślubem.
Pewnego wieczora, kiedy Jasiek był tak nabuzowany, że nawet spodnie w szwach mu od ciasnoty puszczały mówi do niej: – Maryśka, ja już nie wytrzymam, dałabyś już teraz, choć raz.
– Nie! Dopiero po ślubie, jestem dziewicą i taką chcę dotrwać do ołtarza.
– Ale raz, malutki tylko no zlituj się, bo od polucji nocnych niemal topię się.
– Nie, powiedziałam – po ślubie.
– Ale to może tylko tak posmyrać, może tylko bym tak na 1/4 gwizdka, tylko koniuszek bym zamoczył. Błonki nie przerwę, obiecuję.
– Hmm, no jak nie przerwiesz, i tylko 1/4 to może w sumie mogłabym się zgodzić. No tylko gdzie?
– A w stajni, konie już śpią, więc miejsce się znajdzie..
– No niech będzie.
Poszli do stajni wzięli snopek siana i zaczynają. Jasiek męczy się i męczy na te 1/4 gwizdka. Maryśce błogo do tego stopnia, że nogi prawie szpagat wykonują. Jęczą i jęczą, Jasiek jak obiecał uważa, tylko leciutko smyra. W końcu Maryśka z mgłą w oczach, obejmując go łydkami wokół mówi
– Oj, Jasiek, Jasiek, a żeby cię tak koń w dupę kopnął !
Nic w przyrodzie nie ginie
Koncert pieśni ludowych
Kobieta w autoserwisie
Kobieta w autoserwisie. Mechanik pyta:
– Co się stało?
– Strasznie mi szarpie samochód. I gaśnie.
Mechanik podnosi maskę, a tam naklejona kartka:
„Ta debilka nie umie jeździć. Nie zamierzam płacić za serwis – samochód jest sprawny. Mąż.”
Mechanik zamyka maskę:
– Niestety, nie możemy Pani pomóc. Proszę poszukać innego serwisu.
– Co się dzieje do cholery? Już siódmy serwis mi odmawia naprawy!