Szeregowy Fąfara idzie do oficera i prosi go o przepustkę.
– Zostałem zaproszony na ślub. Moja znajoma wychodzi za mąż.
– Znajoma? A kim będzie pan młody?
– Jeśli dostanę przepustkę, to ja!
Kupił Wacek samochód na giełdzie. Niedługo potem w samochodzie pękł pasek klinowy. Wacek nie miał nic pod ręką oprócz sznurka, więc zawiązał sznurek, który miał pełnić rolę paska klinowego. Po kilku kilometrach samochód nie chce jechać. Wacek podnosi maskę samochodu i stwierdza, że sznurek pękł, więc zawiązuje drugi kawałek sznurka. Po kilku kilometrach samochód znów staje i sytuacja się powtarza.
Po kilku tygodniach Wacek sprzedaje samochód. Nowy nabywca dziwi się:
– Panie! Taki dobry samochód sprzedajesz pan za pół darmo? Wóz nie jest przerdzewiały, silnik pracuje bez zarzutu…
– To prawda – odpowiada Wacek – samochód jest bez zarzutu, ale ile zużywa sznurka!
Myśliwy (może być radziecki) poszedł polować na niedźwiedzie. Skrada się, skrada… Nagle czuje, że ktoś go klepie w ramię. Patrzy – niedźwiedź!
– A ty tu czego? (mówi niedźwiedź). Pewno polować na niedźwiedzie?
– Nie-no, skąd… ptaszki oglądam…
– Dobra-dobra… a ta flinta na niedźwiedzie, to niby po co? Wiesz – w moim lesie jest taka zasada, że kto da się podejść od tyłu, to musi dać od tyłu. Wtedy ma szansę ujść z życiem. No to ściągaj portki.
Stało się tak, jak zarządził niedźwiedź. Myśliwy jak niepyszny wrócił do chaty i postanowił sobie solennie, że następnym razem musi bardzo uważać i często oglądać się za siebie.
Niestety, również dał się podejść i skończyło się jak wyżej.
Za trzecim razem już bardzo uważał, miał oczy dookoła głowy, ale znów niedźwiedź go zaszedł od tyłu i mówi:
– Coś mi się wydaje, że ty faktycznie nie przychodzisz tu polować!
Dwóch kumpli spotyka się w barze. Bar zamykają, oni niedopici, idą więc do jednego z nich. Drzwi otwierają żona i teściowa gospodarza – obie grzeczne, ciche, nez słowa wyrzutu.
Gość pyta kolegę:
– Jak to możliwe?!
– Raz przyszedłem do domu pijany. One na mnie zaczęły krzyczeć. Ja wtedy za nożyczki i strzygę pudla. Drugim razem tak samo. Za trzecim razem biorę nóż i zabijam pudla.
– Ale co to ma do rzeczy?
– Są już po drugim strzyżeniu…