Na początku Pan pokrył Ziemię różnorodnymi warzywami. Były tam brokuły,
bielusieńki kalafior, szpinaczek oraz czerwona i żółta papryka.
Celem tej akcji było stworzenie człowiekowi dogodnych i zdrowych warunków do
życia.
Szatan natomiast poukrywał pomiędzy tymi smakołykami własne – Snickersy,
Marsy i krówki (ciągnące).
Zaserwował też człowiekowi lody, na początku tylko w czterech podstawowych
smakach: czekoladowym, waniliowym, śmietankowym i truskawkowym.
Podawał je z wrodzoną elegancją pytając niewinnie: – Ciepłe wisieńki na
górkę?
W ten sposób człowiek po raz pierwszy przytył 5 kilosów.
Pan Bóg zareagował szybko i bezlitośnie: wprowadził jogurt, kefir i takie
tam duperele.
Dzięki temu zarobił plusa u Kobiety, bo mogła zachować swoją wystrzałową
figurę.
Władca Ciemności ze swojej strony zaproponował chrupiącą pizzę i wyroby z
cukru (także po destylacji).
Na efekty nie było trzeba długo czekać. Kobieta zmieniła konfekcję z numeru
36 na 46 a Mężczyzna zapisał się do AA.
Wprawdzie Jahwe kusił swoją osobiście wyhodowaną, chrupiącą sałatką, ale
Diabeł nie spał i przyprawił je różnymi tłuściutkimi sosami i dressingami.
– Azaliż- mówił Pan – nie pomnisz już Człowiecze do czego służy aromatyczny
czosnek i olej z oliwek?
Człowiek ( jak również Pani jego) popuszczał jednak tylko pasa i patrzył
zachłannie na serwowane przez Rokitę malutkie Camemberty, wyrośnięte Brie,
homary na maśle i piersi z kurczaka w polewie truflowej.
No więc podskoczył mu cholesterol, podskoczył, aż pod sam sufit i nie
pozostało Panu Wszego Stworzenia nic innego jak wymyśleć buty do biegania
marki „Puma” ( po rosyjsku „Rita”).
-Idzcie, biegnijcie i traćcie swoje kilogramy – powiedział na pożegnanie –
ale kto będzie do tego używał tych idiotycznych kijków – do Raju nie
wpuszczę!
Lucyfer nic nie powiedział. Bez uprzedzenia wprowadził kablówkę i pilota,
żeby już w ogóle nie było trzeba podnosić dupska.
Mężczyzna i Kobieta płakali i śmiali się siedząc przed telewizorem w swoich
firmowych dresikach. Czegoś im jednak wyrażnie brakowało…
Bóg zesłał wtedy ziemniaczki w mundurkach (pomysł Giertycha) nietuczące i
bogate w różnorodne mineralia.
Diabeł wykorzystał ten pomysł ale go po swojemu zmodyfikował – pokroił
ziemniaka i upiekł to na zwierzęcym tłuszczu, posypując przy tym obficie
solą.
Rzutem na taśmę Pan wprowadził chudziutkie mięsko z hodowli bio. Nie było
tanie ale czego nie robi się dla zdrowia…
Pomysł sprofanował Diabeł zapraszając do McDonalda na hamburgera za 2,99 zł
i pytając- „keczup czy sos słodko – kwaśny?”
– I to i to -odpowiedział ten z wielkim brzuchem zanim ostatecznie stanęła
mu pikawka.
Pan westchnął wtedy zrezygnowany i podpisał patent na poczwórne bypasy…
A diabeł? Odpowiedź diabła była szybka i bezlitosna – diabeł wymyślił NFZ
Moja żona uważa
Słuchać Pana trzeba.
Czytanie z listu św. Tymasza do ciotki:
„I rzekł Pan: – A zawżdy nie idźcie prawą stroną bo prawa strona nie od
chodzenia jest. A jeśli iść musicie, to idźcie lewą stroną. Lewą, bo lewa
lepsza jest i bardziej przejrzysta. Prawą zostawcie sobie na powrót, kiedy
to dawna prawa w lewą się zmieni i lewą będzie a już nie prawą. – I prawił
im Pan. I nie usłuchali go. Za nic jego słowa mając, dalej prawą stroną się
udali. I nadjechał rydwan pospieszny. I wszyscy przejechani przezeń zostali.
Wszyscy na śmierć. Tylko Bożydar ostatkiem tchnienia zapytał: – Panie, skąd
wiedziałeś, że lewa strona lepsza jest niźli prawa?
I Pan ulitował się nad nim i tunikę rozchylił. I ujrzał niewierny Bożydar na
ciele Pana ślady po pospiesznym rydwanie. I już wiedział, iż Pana słuchać
należy. Ale na cholerę mu to było bo zmarł”
Wraca mąż z delegacji…
Wróciłem z delegacji. Pierwsze kroki skierowałem do szafy. Szarpnąłem drzwi.
Jest jej kochanek 1:0 dla mnie.
Nawet nie wiem, kiedy ta cholera otworzyła moją walizkę i wyciągnęła zdjęcia Zosi i Joasi z tymi ich pikantnymi dedykacjami 1:2 dla niej.
A potem to już poszło jak burza. Ja do kuchni ona do mojego płaszcza grzebać w kieszeniach, ja do łazienki ona za mój portfel,
ja do…
W sumie wygrałem 8:7. Boże, jaką zrobiłem ku*wie straszną awanturę…
Ciekawski misiek:)
Kocha czy nie kocha? Oto jest pytanie…
Dwie czterdziestki przy herbatce.
– A wiesz? Mój Antoni to mię ciągle darzy uczuciem…
– Bo?
– Och! Gdyż, ponieważ jeszcze trzy razy w miesiącu mię ekstazą cielesną
obdarza…
– No, to klawo, bo mój Zenek to mnie już chyba kurde nie chce.
– Dlaczegóż to? Ach, dlaczegóż?!
– A bo teraz to mnie już ino dwa razy dziennie rucha…
Baaardzo kiepski dzień :)
– Czesław, chcesz się napić?
– Czego, Roman?
– Jak to, „czego”? Wódki!
– Nie chcę. Wczoraj miałem ch*jowy dzień; nachlałem się jak świnia i nie mogę patrzeć na gorzałę.
– A zajarać chcesz?
– Nie chcę. Ch*jowy był ten wczorajszy dzień; wypaliłem chyba z ramkę ślugów.
– A chcesz może żebym r*chnął cię w dupę?
– Ocipiałeś, Roman?! Pewnie, że nie chcę!
– No to rzeczywiście miałeś wczoraj ch*jowy dzień…
Co kobieta myśli ?
Ale mu powiedział :)
Na placu budowy.
Rozmawiają dwaj robotnicy. Młodszy pyta starszego:
– Nie wiesz czemu majster był dzisiaj rano na mnie taki wkurzony?
– A co ci powiedział?
– Żebym miał zawsze z żoną stosunki Wielkanocne!
– Nie wiesz jakie to są?
– Nie!
– Ty masz gotowe jajka na twardo, a żona w tym czasie ma barszczyk!