– Tato, dlaczego my słonie mamy takie długie, giętkie, zwinne trąby?
– Żeby nam nie było nudno jak jesteśmy sami
– Nie rozumiem
– Dojrzejesz, zrozumiesz…
Miesiąc: maj 2017
Głośno dochodzi…
Żona skarży się psychoterapeucie:
– Mam wielki problem, doktorze. Za każdym razem, gdy jesteśmy w łóżku i mąż dochodzi do szczytu, wydaje rozdzierający uszy okrzyk.
– Ależ to zupełnie naturalne droga pani – odpowiedział lekarz – ja w tym nie widzę żadnego problemu.
– Ale ja widzę – bo to mnie budzi!
Po co mnichowi zapałki…
Porucznik Rżewski jedzie pociągiem.
Wychodzi z przedziału zapalić – szuka po kieszeniach, ale zapałek nie znajduje. Ale obok, na korytarzu stoi zakonnik.
– Wielebny Ojcze! Macie zapałki?
– Mnich poszperał w swojej sutannie, wyciągnął zapałki i podaje porucznikowi.
Rżewski przypalił, zadumał się i pyta mnicha:
– Powiedz mi Wielebny Ojcze – po co Ci zapałki, kiedy nie możesz palić, bo to grzech przecie?
Zakonnik odpowiedział:
– Nadmiar w kieszeniach nie ciąży, ani jeść, ani pić nie prosi – mimo, że zakonnik mniszek nie je*ie, to ch**a w kieszeni nosi…
„Wysokiej klasy przypowieść” – pomyślał porucznik, dzisiaj ją na balu sprzedam.
Wieczorem na balu, porucznik Rżewski zabiera głos:
– Panowie i Panie! Dzisiaj usłyszałem wysokiej klasy dowcip, ale ponieważ są wśród nas damy, zamienię niecenzuralne słowa na HO-HO, ale sens mam nadzieję zostanie ten sam.
Nadmiar w kieszeniach nie ciąży, ani jeść, ani pić nie prosi, zakonnik mniszek nie Ho-Ho, ale ch*j w kieszeni że HO-HO-HO…
Zaśpiewajmy kolędę
Boże Narodzenie. Dziewczynka mówi do swojej mamy:
„Mamo, mamo a może zaśpiewamy jakąś kolędę???”
Na co mama jej odpowiada:
„A jaką kolędę lubisz najbardziej???”
Mała dziewczyna po chwili zastanowienia odpowiada:
„Najbardziej to lubię tą o rzepie …”
Mama dziewczynki odpowiada zdziwiona:
„Ale przecież nie ma kolędy o rzepie…”
Na co dziewczynka odpowiada tak …:
„A właśnie że jest!!!”
… i zaczyna śpiewać:
„Że panna czysta, że panna czysta…”
Amerykanin, Polak i Rusek sprzeczają się na temat, w którym kraju jest najlepsze echo.
Amerykanin mówi:
– Jak wejdę do Grand Canyon w Arizonie i krzyknę „helo!”, to przez pół godziny słyszę – elo… elo… elo….
Polak mówi:
– Jak wejdę na Giewont i krzyknę „kurwa mać!”, to przez godzinę słyszę – mać… mać… mać…
Rusek mówi:
– Miesiąc temu wlazłem na Ural i krzyknąłem „ludzie do roboty!”, to do dzisiaj słyszę – idź w pizdu, idź w pizdu, idź w pizdu!
Po co się martwić…
Są tylko dwa powody do zmartwień: albo jesteś zdrów albo chory.
Jeśliś zdrów, to nie ma się o co martwić.
Jeśliś chory, są dwa powody do zmartwień: albo wyzdrowiejesz albo umrzesz.
Jeśli wyzdrowiejesz, to nie ma się o co martwić.
Jeśli umrzesz, to są tylko dwa powody do zmartwień: albo pójdziesz do piekła, albo pójdziesz do nieba.
Jeśli trafisz do nieba, nie ma się o co martwić.
Jeśli trafisz do piekła, to będziesz tak zajęty witaniem się z kumplami, że nie będziesz miał czasu żeby się martwić.
Więc po cholerę się martwić???
Auto w rowie
Pewien przejezdny turysta na totalnym zadupiu pomiędzy Wolbromiem i Olkuszem – nie wyrobił zakrętu i wpadł do rowu. Na jego szczęście akurat obok przejeżdżał furmanką miejscowy zamożny rolnik Bolesław Berdyś, właściciel trzech dorodnych koni. Furmankę ciągnął Roki, młode i silne konisko, aczkolwiek trochę na bakier ze wzrokiem mające.
Berdyś postanowił pomóc zamiejscowemu. Zaprzęgnoł Rokiego do auta w rowie i cmoka:
– Ciągnij Baśka, ciągnij!
Roki nawet nie drgnie. Stoi bez ruchu. Więc Berdyś rozkazuje:
– Ciągnij Siwy, ciągnij!
Koń podniósł ogon i się odlał. Wtedy Berdyś rzuca nonszalancko:
– Ciągnij Roki, ciągnij…
Dziesięć sekund i Roki wyciąga samochód z rowu.
Turysta jest uszczęśliwiony ale kompletnie nie rozumie sytuacji. Więc Berdyś mu tłumaczy po swojemu:
– Roki jest prawie ślepy i jak myśli że jest tylko sam do roboty, to za ch*ja nie pociągnie.
W Krakowie
Nie każdy może wszystko czytać…
Mąż po obiedzie siedzi przed telewizorem, a żona coś gorączkowo szuka w regale z książkami.
Po dość długiej chwili żona pyta:
– Nie wiesz przypadkiem gdzie może być ta moja książka ?
– Która?
– „Co robić by dożyć do stu lat”?
– Wiem!
– To powiedz gdzie jest!… Lekko zdenerwowana.
– Wyrzuciłem do pojemnika z makulaturą.
– Chyba nie mówisz tego poważnie?
– Jak najpoważniej!… Zauważyłem, że twoja mama zaczęła ją czytać wczoraj!