Są tylko dwa powody do zmartwień: albo jesteś zdrów albo chory.
Jeśliś zdrów, to nie ma się o co martwić.
Jeśliś chory, są dwa powody do zmartwień: albo wyzdrowiejesz albo umrzesz.
Jeśli wyzdrowiejesz, to nie ma się o co martwić.
Jeśli umrzesz, to są tylko dwa powody do zmartwień: albo pójdziesz do piekła, albo pójdziesz do nieba.
Jeśli trafisz do nieba, nie ma się o co martwić.
Jeśli trafisz do piekła, to będziesz tak zajęty witaniem się z kumplami, że nie będziesz miał czasu żeby się martwić.
Więc po cholerę się martwić???
Auto w rowie
Pewien przejezdny turysta na totalnym zadupiu pomiędzy Wolbromiem i Olkuszem – nie wyrobił zakrętu i wpadł do rowu. Na jego szczęście akurat obok przejeżdżał furmanką miejscowy zamożny rolnik Bolesław Berdyś, właściciel trzech dorodnych koni. Furmankę ciągnął Roki, młode i silne konisko, aczkolwiek trochę na bakier ze wzrokiem mające.
Berdyś postanowił pomóc zamiejscowemu. Zaprzęgnoł Rokiego do auta w rowie i cmoka:
– Ciągnij Baśka, ciągnij!
Roki nawet nie drgnie. Stoi bez ruchu. Więc Berdyś rozkazuje:
– Ciągnij Siwy, ciągnij!
Koń podniósł ogon i się odlał. Wtedy Berdyś rzuca nonszalancko:
– Ciągnij Roki, ciągnij…
Dziesięć sekund i Roki wyciąga samochód z rowu.
Turysta jest uszczęśliwiony ale kompletnie nie rozumie sytuacji. Więc Berdyś mu tłumaczy po swojemu:
– Roki jest prawie ślepy i jak myśli że jest tylko sam do roboty, to za ch*ja nie pociągnie.
W Krakowie
Nie każdy może wszystko czytać…
Mąż po obiedzie siedzi przed telewizorem, a żona coś gorączkowo szuka w regale z książkami.
Po dość długiej chwili żona pyta:
– Nie wiesz przypadkiem gdzie może być ta moja książka ?
– Która?
– „Co robić by dożyć do stu lat”?
– Wiem!
– To powiedz gdzie jest!… Lekko zdenerwowana.
– Wyrzuciłem do pojemnika z makulaturą.
– Chyba nie mówisz tego poważnie?
– Jak najpoważniej!… Zauważyłem, że twoja mama zaczęła ją czytać wczoraj!
Pożegnanie pracownika…
Poprawka :)
Stary profesor na egzaminie:
– Taaa… Kto sądzi, że zna temat na 5?
Kilku studentów podnosi ręce w górę.
– Dajcie indeksy – mówi profesor i wpisuje 5.
– Kto sądzi, że zna temat na 4?
Znów kilka rąk. Profesor wpisuje 4.
– Kto zna temat na 3?
Historia się powtarza.
– Znaczy się, pozostali chcą zdawać poprawkę – podsumowuje profesor.
– A kiedy poprawka? – pyta student.
– Kiedy…? Hmm… Teraz! Pytanie pierwsze: kto sądzi, że zna temat na 5?
Bilet dla mamusi…
Facet w kasie biletowej na dworcu:
– Są jeszcze bilety na 14:32 do Władywostoku?
– Tak, oczywiście.
– A znajdzie się górna kuszetka ściana w ścianę z toaletą?
– Jest.
– A przede mną tabor cygański bilety kupował, da się jechać w jednym wagonie z nimi?
– Tak, ale uprzedzam, że tam jeszcze rezerwa wraca.
– Nie szkodzi, poproszę ten bilet.
Jakiś czas później w domu, mąż wraca, żona z kuchni woła:
– Kochanie, kupiłeś mamie bilet do domu?
– Tak, ostatni dorwałem.
Po wygranym (albo przegranym) meczu spragniony kibic Wisły wchodzi do pierwszej lepszej knajpy niedaleko warszawskiego stadionu. Zamawia przy barze piwo, wypija je „na ex” i …. dopiero w tym momencie zdaje sobie sprawę, że knajpa pełna jest żądnych krwi kibiców Legii.
Na odwrót jest już za późno, kibole otaczają Krakusa a ten zaczyna w myślach odprawiać Zdrowaśki. Tym bardziej jest zdziwiony, gdy jeden z Warszawiaków wciska mu w dłoń kostkę do gry a drugi tłumaczy:
– Rzucaj koleś, Twój los w Twoich rękach…Wyrzucisz 1,2,3,4 albo 5 to masz wpie.dol…
– A jak wypadnie 6-ka? – pyta Krakus z nadzieją
– To możesz jeszcze raz rzucać.
Idzie narkoman po pustyni. Nagle zauważa zakopaną w piachu amforę. A że spragniony był to z nadzieją wyciaga zatyczkę. Ale zamiast kropli wody z butli wyłazi Dżin i zagaduje do narkomana:
– Masz trzy życzenia!
Narkoman bez zastanowienia:
– Daj mi i sobie po działce! Zapalimy!
– Dobra, proszsz…
Zapalili.
Dżin nieprzyzwyczajony, schował się z powrotem do amfory, ale po chwili wychyla się niezdarnie i mówi:
– Dawaj drugie życzenie…
– Daj jeszcze raz to samo – odpowiada narkoman. – Dla mnie i dla Ciebie!
– Dobra. Proszsz… Chociaż mógłbyś wymyśleć coś mądrzejszego.
Zapalili. Dżin znowu schował się w butli. Trochę trwało zanim znowu z niej wylazł:
– Dawaj trzecie życzenie… Tylko pomyśl najpierw, bo to ostatnie…
– Trzeci raz to samo! – ordynuje narkoman. – Dla Ciebie i dla mnie, a co… raz się zyje…
– No mądry to Ty nie jesteś – mruknął Dżin, ale spełnił i to życzenie.
Zapalili, podumali, Dżin z powrotem wlazł do amfory. Mija godzina, dwie. Dżin wyłazi z butli:
– No dobra…. Dawaj czwarte życzenie….