– Tato, skąd masz ten siniak pod okiem?
– Ty zaraz będziesz miał dwa, jeśli jeszcze raz twoje przyjaciółeczki
zostawią swoje majtki w moim samochodzie!
Dziadek z wnuczkiem spacerują po Moskwie
– Dziadku co to za pomnik?
– To jest pomnik naszego wielkiego wodza rewolucji – Włodzimierza Lenina. Dobrze, że interesujesz się historią.
I dziadek pogłaskał wnuczka po główce.
– Dziadku, a ten pomnik to czyj?
– To jest pomnik ofiar wielkiej katastrofy atomowej w Czernobylu. Dobrze, ze interesujesz się historią.
I dziadek pogłaskał wnuczka po drugiej główce.
Pałac króla Francji, Ludwika XV. Trwa remont generalny. Ludwik i jego żona oraz nadworny architekt decydują, jaki kolor ma mieć sufit w królewskiej sypialni.
Ludwik chce niebiesko-fioletowy, a królowa różowo-biały. Nie ma
szans na kompromis.
Król się wku..wił i zwraca się do architekta:
– Pańskie zdanie, jako specjalisty będzie decydujące – mówi Ludwik XV.
-Jakim kolorem pomalować sufit?
– Królu – odpowiada dizajner.
– Królowej kolor powinien być na suficie, gdyż ona częściej będzie nań spozierać.
– Monsieur… – mruczy król.
– Może i jest pan dobrym architektem, ale Francuz z pana – chu..owy!
Mąż nie mógł zadowolić swojej żony w łóżku. Wybrał się do seksuologa i mówi:
– Proszę pana nie mogę zadowolić swojej żony, kiedy się kochamy to leży jak kłoda i nawet nie jęknie…
– Niech pan zadzwoni do agencji i zamówi striptizera z dużym interesem. Kiedy państwo będziecie się kochać, on w tym czasie ma tańczyć. Wtedy pańska żona powinna nawet krzyczeć.
Koleś wyszedł z gabinetu i dzwoni do agencji. Zamówił striptizera z
największym interesem i zaczął kochać się z żoną, podczas tego koleś z
agencji tańczył. Niestety żona nie krzyczała. W końcu mąż mówi do striptizera:
– Wiesz, może zamieńmy się rolami…
Tak zrobili i po minucie żona zaczęła się wyginać i krzyczeć. Uradowany mąż mówi do kolesia z agencji:
– Widzisz?, tak się ku..wa tańczy…
Przy jednej z uliczek warszawskiej Starówki straszliwy Bazyliszek,
ciemną nocą złapał posła na Sejm RP i studencinę z UW.
– Aaaaaaa!!!! – ryknął
– Jednego z was muszę zjeść. Ale żeby było
sprawiedliwie dam wam zadanie. Widzicie Pałac Kultury? Macie pobiec co sił tam i z powrotem. Tego, który przybiegnie ostatni zjem.
Ustawił wystraszonych na środku ulicy, machnął ogonem i wystartowali. Po godzinie przybiega zdyszany poseł.
– A gdzie student? – pyta smok
– Powiedział – dyszy ciężko parlamentarzysta – że on to chrzani i
poszedł do domu.