Uliczna ankieta:
– Dzień dobry, co pan woli – seks czy Boże Narodzenie?
– Generalnie to seks, ale Boże Narodzenie jest częściej.
Kobieta dzwoni do radia:
– Dzień dobry, chciałam powiedzieć, ze znalazłam dziś rano portfel.
W środku były trzy tysiące złotych w gotowce oraz czek na okaziciela opiewający na sumę 10.000 euro.
Było też prawo jazdy na nazwisko Stanisław Mazur zamieszkały przy ulicy Koszarowej 15 m 6 w Warszawie.
Mam w związku z tym ogromna prośbę.
Proszę panu Stasiowi puścić jakiś fajny kawałek ode mnie!
Wraca żołnierz z wojska. Zachodzi do domu, a tam na łóżku
pod ścianą trójka dzieci siedzi. Jedno mniejsze od drugiego.
– Czyje to dzieci? – pyta żony
– Wszystkie nasze. Pamiętasz jak cię brali do wojska?
Ja wtedy brzemienna byłam – tak i Andrzejek się urodził.
A potem pamiętasz, jak cię odwiedzałam w jednostce?
Tak i Jasiu przyszedł na świat.
– A trzeci?! – pyta zdenerwowany facet- a trzeci?!
– A coś ty się tak tego trzeciego uczepił?
Siedzi sobie, to niech siedzi.
Nowożeniec dzwoni do kumpla:
– Stary, co mi się przytrafiło!!! Przez pierwsze trzy dni po ślubie byłem taki szczęśliwy, że mam najlepszą teściową na świecie! Razem oglądaliśmy mecz, dwa razy poszliśmy na ryby, gadaliśmy o samochodach. Trzeciego dnia po weselu całkiem wytrzeźwiałem i wtedy patrzę, a teściowa to teść!
– Halo, czy to pizzeria Giuseppe?
– Dzień dobry, nie, to pizzeria Google.
– Źle się dodzwoniłem?
– Nie, proszę pana, Google kupiło tę pizzerię.
– OK. To chciałbym złożyć zamówienie.
– Dobrze, czy zamawia pan to co zwykle?
– To co zwykle? A pan mnie zna?
– Zgodnie z pańskim ID dzwoniącego, ostatnie 12 razy zamawiał pan pizzę serową z dodatkową porcją peperoni i szynki.
– OK! Taką zamawiam!
– Czy mogę panu zasugerować tym razem zamiast sera ricottę z rukolą i suszonymi pomidorami?
– Co? Nie, ja nie lubię warzyw!
– Ale ma pan podwyższony cholesterol.
– Skąd o tym wiecie?!
– Z pańskiej karty pacjenta w klinice. Mamy wyniki pańskich badań z ostatnich 7 lat.
– No dobrze… ale ja nie chcę pizzy z warzywami – już biorę leki na cholesterol.
– Cóż, nie brał pan ostatnio ich regularnie. 4 miesiące temu zamówił pan opakowanie 30 tabletek w aptece internetowej.
– Kupiłem więcej w innej aptece!
– Nie ma tej płatności na pańskiej karcie kredytowej.
– Zapłaciłem gotówką!
– Ale nie wypłacił pan wystarczającej sumy z bankomatu według wyciągu z pańskiego konta.
– Nie trzymam wszystkich zarobionych pieniędzy w banku.
– Nie widać tego na pańskim ostatnim zeznaniu podatkowym, chyba, że jest to przychód, który zataił pan przed urzędem skarbowym.
– WTF???? Dosyć! Mam powyżej uszu Google, Facebooka, Twittera i innych WatsAppów! Wynoszę się na jakieś zadupie, w Bieszczady, albo nie, wyjadę na wyspę – bez internetu, gdzie nie ma sieci komórkowych i gdzie nie będziecie mogli mnie szpiegować!
– Rozumiem. Będzie pan musiał odnowić paszport, bo skończył swoją ważność miesiąc temu.