Mąż wraca późno do domu. Żona już leży w łóżku, więc mąż szybko się rozbiera i do niej.
Żona: – Nie zaczynaj dzisiaj. Boli mnie głowa.
– Ale mi chodzi o dupę nie o głowę!
Kategoria: Humor
W szkole nauczyciel pytał się dzieci
W szkole nauczyciel pytał się dzieci, co ich babcie i dziadkowie robili w czasie wojny.
Zosia opowiedziała, że jej babcia była w AK.
– A co tam robiła?
– Była łączniczką w Powstaniu Warszawskim
Krzyś też się pochwalił:
– Mój dziadek był w I Armii LWP. Był czołgistą pod Lenino!
– A kim był Jasiu Twój dziadek?
– Mój dziadek walczył z Batalionami Chłopskimi jako traper w Nazarecie – odpowiada Jasiu dumnie.
Nauczyciel uznał tą odpowiedź za mało prawdopodobną i kazał Jasiowi to sprawdzić.
Na drugi dzień Jasiu wraca do tematu:
– Sprawdziłem. Częściowo miałem rację. Dziadek był w Batalionach Chłopskich. Ale leczył się tam na trypla w lazarecie…
W toalecie…
Wciąż kupuję długopisy za parę groszy i wciąż je gubię. Za każdym razem nie przejmuję się i kupuję następny. Znowu gubię, znowu się nie przejmuję i znowu kupuję. Kupuję, gubię, olewam, kupuję, gubię, olewam… Do diabła! To nie może tak trwać! Sprawiłem sobie pióro za dwie stówy. Wiecie, jeśli nie mogę nic zrobić w sprawie gubienia i kupowania to niech chociaż zacznę się przejmować.
Mnich z Szaolin
Rasowy koń
Dla pewnego bardzo rasowego konia, który wygrał co najmniej 150 gonitw, znaleziono jeszcze bardziej rasową kobyłę. Ale naprawdę, kobyła była jeszcze piękniejsza i jeszcze bardziej rasowa od konia. Dopuszczono więc zwierzęta do siebie i urodził się źrebak. Źrebak przejął od rodziców wszystkie najlepsze cechy. Rasowy, że aż rasowy. Piękny. Silny. Kiedy podrósł, rodzice zabrali go zimą na wycieczkę w góry. Radują się koniki, skaczą, hasają. Pełnia szczęścia, idylla wręcz. Niestety, mały konik rozpędził się, poślizgnął, nie wyhamował przed przepaścią i runął z wysokości. Jego mama zapędziła się na pomoc, jednak i ona złapała poślizg i poleciała w przepaść. Pan koń spokojnie, powoli, żeby było stabilnie podszedł do krawędzi i spojrzał w dół. Patrzył otępiały i gdy wreszcie zrozumiał co się stało stwierdził, że życie już straciło cały sens i skoczył by skończyć jak jego rodzina. Po chwili, z dna wąwozu, dał się słyszeć straszliwie głos tak przepity jak nie przymierzając żołnierz po przysiędze:
– Czy wy się przestaniecie rzucać tymi jeb*ymi koniami, kur*a wasza nienormalna mać??
Kiepskie odżywianie…
Zgodnie z przepisami
Car Mikołaj II spacerował po parku. Zamachowiec rzucił w niego bombą, ale władcę własnym ciałem zasłonił porucznik Rżewski.
– Jestem Twoim dłużnikiem – mówi car. – Co chcesz w zamian?
– Nic.
– Niemożliwe, mów; dam rade wszystko zrobić.
– Chciałbym ożenić się z córką pułkownika Siemienowa.
Car Mikołaj II wzywa pułkownika.
– Dajcie swoja córkę Rżewskiemu.
– Panie, nie godzi się – ja pułkownik; on – ledwie porucznik… – broni się Siemienow.
– OK, pułkowniku, oddajcie wiec córkę GENERAŁOWI Rżewskiemu…
– Ale on taki prostak…
– Oddajcie córkę KSIĘCIU GERNERAŁOWI Rżewskiemu
– Prostak Rżewski nikogo nie zna na dworze…
– Dajcie córkę księciu generałowi Rżewskimu, NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI CARA.
Na to Rżewski nie wytrzymał, rzucił się na szyję carowi:
– Nikuś, kochany, a na ch*j mi ta młoda Siemienowna? Teraz to se lepszą babę znajdę.