
Kategoria: Humor
Mężczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzącą przy barze
atrakcyjna kobietę. Podchodzi i zagaja:
- Co porabiasz, ślicznotko?
Ona patrzy mu w oczy i odpowiada: - Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszędzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymać kogo się da. Od kiedy skończyłam naukę, nie robię nic innego.
- Na to on:
- No proszę, coś podobnego! Bo ja też jestem prawnikiem. A pani mecenas to w której kancelarii pracuje?
Mąż-rolnik wstaje rano i prosi żonę o jedzenie do pracy w polu. Więc żona
bierze chlebek, masełko, serek, wędlinkę, sałatkę, ogóreczek, pomidorek,
robi mężowi kanapki i pakuje do woreczka. Rolnik bierze i idzie pracować w polu, zostawiając kanapki na kamieniu. Po paru godzinach zgłodniał, wraca do kamienia, a tu kanapeczki zniknęły.
Następnego ranka sytuacja się powtarza. „Żonko, żonko, zrób mi jedzonko”.
Więc żona bierze chlebek, masełko, serek, wędlinkę, sałatkę, ogóreczek,
pomidorek, robi mężowi kanapki i pakuje do woreczka. Rolnik znów idzie
pracować, zostawiając żarcie na kamieniu. Po jakimś czasie wraca, a
kanapeczki znów zniknęły. Wqrzył się na potęgę i postanowił następnego dnia sprawdzić, co się z nimi dzieje.
Więc nazajutrz – „Żonko, żonko, zrób mi jedzonko”. Więc żona bierze chlebek, masełko, serek, wędlinkę, sałatkę, ogóreczek, pomidorek, robi mężowi kanapki i pakuje do woreczka. Rolnik kładzie kanapeczki na kamieniu i chowa się w krzakach. Czeka, czeka, aż w końcu pojawia się orzeł, porywa kanapki i odlatuje. Rolnik za nim. Orzeł leci nad lasem – rolnik za nim, przez krzaki.
W końcu cały podrapany patrzy, a orzeł przycupnął na gałęzi, bierze kanapki, rozpakowuje, pomidorek – sru – wywala, ogóreczek – sru, sałatkę – sru, wędlinkę – sru, serek – sru, bierze posmarowane masełkiem kromki, i
wycierając je o klatę wrzeszczy:
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- ALE JESTEM POJEBANY!!!




