Na łożu śmierci leży stary człowiek. Wokół gromadzi się cała rodzina. On otwiera oczy i zaczyna słabym głosem:
– Tobie żono chcę dać w spadku sto tysięcy złotych, tobie córko –
osiemdziesiąt tysięcy, tobie synu tyleż samo, tobie kochany wnuku –
pięćdziesiąt tysięcy.
Wszyscy z żalem, miłością, ale i ze zdziwieniem spojrzeli na dziadka, a
gdy w pewnym momencie odwrócili od niego wzrok i zajęli się sobą,
dziadek przymknął oczy i wyszeptał:
– Ku..wa, skąd ja wezmę tyle pieniędzy…?