Kazio złożył pobożnie raczki i odmawia pacierz. Przeszkadza mu
siostrzyczka. Nagle Kazio wznosi wzrok ku gorze:
- Dobry Boże – mówi – przebacz mi, że na chwile przerwałem, ale
będę musiał dać Jadźce dwa razy w gębę.
Po ostatnim polowaniu w roku koło łowieckie zrobiło sobie imprezkę na
świeżym powietrzu. Jest bigosik, wódeczka i dziczyzna,
jak to zwykle na takich imprezkach. W pewnym momencie jeden z myśliwych wpada na pomysł, że upolowaną zwierzynę zbiorą na stos, po kolei wszyscy myśliwi z zawiązanymi oczami będą wyciągać zwierzaki z tego stosu i poprzez macanie zgadywać, co o za zwierz i w jaki sposób został zabity. Podchodzi pierwszy myśliwy, rochę zawiany, zawiązują mu oczy, idzie do stosu ze zwierzakami, łapie kawał futra, ciągnie, zaczyna macać i mówi: