Wysoko, wysoko, w cichej komnatce, na samym szczycie wieży, mieszkała piękna
księżniczka. Codziennie rano wstawała, rozczesywała włosy, splatała złoty
warkocz i siadała patrząc smutnie w okno. Czekała na pięknego księcia, który
miał przybyć zza mórz, pokonać straszliwego smoka i uczynić ją swoją żoną.
Mijał dzień za dniem, a księcia ani widu ani słychu. Księżniczka zaczęła tyć
z nudów, a i coraz młodsza się przecież nie robiła, więc czekała z coraz
większą niecierpliwością. Aż wreszcie, pewnego dnia, o zmierzchu, na
horyzoncie pojawiła się smukła postać, odziana w zbroję. Wspaniały rycerz
podjechał konno do wstrętnej poczwary strzegącej zamku. Rozgorzała mordercza
walka, srebrzystą zbroję zachlapała smocza posoka. Jednak w końcu smok padł
zaszlachtowany. Tylko na to czekała piękna księżniczka, stęskniona uścisku
silnych męskich ramion. Zbiegła szybko po dwustu schodkach i rzuciła się w
objęcia wybawcy.
– Ukochany! – wykrzyknęła wzruszona.
Uniosła przyłbicę zbroi i.jej oczom ukazała się rozbawiona damska
twarzyczka.
– Cholerne feministki – zawyła księżniczka wściekle – Trzeci smok w tym
tygodniu!
Miesiąc: marzec 2017
Kartkóweczka :)
– Moi kochani uczniowie, mam niespodziankę. Dzisiaj… kartkówka!
– O, kurw*a!
– Co powiedziałeś, Władeczku?!
– Pytałem, czy można używać kalkulatora.
– Można.
– A tablicy Mendelejewa?
– Oczywiście, że można.
– A suwaka logarytmicznego?
– Tak.
– Dziękujemy, panie psorze.
– Nie ma sprawy, moi kochani. Uwaga, temat kartkówki: 'Czy Powstanie
Styczniowe jest ważniejsze niż Listopadowe?’
– Nie, kochanie, to nie są…
Ech ci studenci…
Worek z kasą.
Sally i Andy w swą pięćdziesiątą rocznicę ślubu poszli odwiedzić swoją starą
szkołę. Później, kiedy z niej wychodzili, z przejeżdżającej akurat
furgonetki bankowej wypadł im pod nogi worek z pieniędzmi. Nie myśląc wiele
wzięli kasę do domu. Tam Andy zaproponował, by zadzwonić na policję i
zwrócić znalezisko, a Sally obstawała przy tym, aby pieniądze zatrzymać. Na
drugi dzień do drzwi zapukali policjanci.
– Dzień dobry, czy nie widzieli państwo przypadkiem worka z nadrukiem banku,
który, być może, leżał gdzieś na poboczu lub trawniku?
– Nie, niczego nie widzieliśmy panie oficerze – odrzekła Sally, lecz Andy
już wyrwał się do przodu i przytaknął skwapliwie, że owszem wiedzieli i…
– Nie, nie! – zawołała zaraz Sally. – Niech go pan nie słucha, on ma
demencję starczą, Alzheimera, wiele rzeczy mu się wydaje, nie ma kontaktu z
rzeczywistością…
Ale policjant zdążył się już zainteresować. Gestem dłoni uciszył kobietę i
poprosił Andy’ego by opowiedział od początku. Staruszek wziął głęboki wdech
i zaczął:
– To było tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracaliśmy ze szkoły…
– Dobra, John! – zawołał policjant do swego kolegi – Nic tu po nas. Zwijamy
się…
Cholerne płatki :)
6-latek i 4-latek siedzą w pokoju przed zejściem na śniadanie. Starszy mówi:
– Uważam, że pora zacząć przeklinać. Dzisiaj przy śniadaniu obaj użyjemy
słowa „cholera”. Niech się przyzwyczajają.
Zeszli do kuchni, gdzie matka się pyta, co chcą na śniadanie. 6-latek:
– Cholera, nie wiem, może płatki kukurydziane…
Ledwo skończył, już dostał dwa szybkie na dupę i został za rekę odholowany
do pokoju. Matka trzasnęła za nim drzwiami i:
– Posiedzisz sobie w sypialni, aż ci powiem, że możesz wyjść!
Schodzi do kuchni, gdzie młodszy siedzi wyraźnie wstrząśnięty i z
wytrzeszczonymi oczami. Matka się pyta:
– A ty, co chcesz na śniadanie?
– Na pewno nie te cholerne płatki.