Przychodzi facet do sklepu. Rozgląda się po półkach, jego uwagę przykuły
wyeksponowane na jednej z nich jaskółki. Zwraca się do sprzedawcy:
– Wie pan, ja bym kupił taką jedną jaskółkę, ale pan mi da jakąś z szuflady.
– Ale nie mam ich w szufladach, mam je na półce.
– To może z magazynu?
– Nie mamy żadnego magazynu, wszystkie egzemplarze stoją na tej półce.
– To w takim razie dziękuję.
– A co za różnica, gdzie one stoją, skoro chce pan je kupić?
– No bo mówią jaskółki, że niedobre są z półki.
Miesiąc: marzec 2017
Siedzi facet wieczorem w domu…
U fryzjera…
Facet przed wycieczką do Rzymu postanowił jeszcze udać się do fryzjera.
Podczas strzyżenia wspomniał fryzjerowi o wycieczce a ten na to:
– Rzym? Po co ktokolwiek chciałby tam jechać. Jest zatłoczony, brudny i
pełno tam Włochów. Musisz być chyba szalony by tam chcieć jechać. No a jak
chcesz się tam dostać?
– Lecimy Aerofłotem, trafiliśmy na wyjątkowo tanie bilety.
– Aerofłotem??!! To straszne linie, ich samoloty są stare, stewardesy są
brzydkie i niemiłe a ich loty są zawsze opóźnione. Jedzenie paskudne. A
gdzie nocujecie w Rzymie?
– W centrum miasta w tamtejszym Marriocie.
– W tej ruinie? To najgorszy hotel w mieście. Pokoje są małe, obsługa
hotelowa kiepska i się za wszystko przepłaca. No a co tam zamierzacie robić?
– Mamy zamiar zwiedzić Watykan i zobaczyć Papieża.
– Taa, już akurat wam się uda. Ty i milion innych chce zobaczyć Papieża.
Będziesz jak w mrowisku i nic nie zobaczysz. Chłopaku – dużo szczęścia na
tej wycieczce – będzie Ci potrzebne.
Po około miesiącu facet idzie znowu do fryzjera na „okresowe” strzyżenie, a
ten pyta o wycieczkę.
– Była wspaniała. Przylecieliśmy na czas jednym z najnowszych samolotów
Aerofłotu, ale to jeszcze nic – okazało się, że miejsca zostały podwójnie
zabukowane, więc dali na miejsca w pierwszej klasie. Jedzenie i wino były
rewelacyjne, a stewardesa co nas obsługiwała miała może z 25 lat i nie
odstępowała nas na krok – każde zamówienie realizowała w trymiga. A hotel –
rewelacja. Dopiero co przed naszym przylotem zakończył się generalny remont
i teraz to jest najlepszy hotel w mieście. Mało tego – tu też miejsca były
podwójnie zabukowane i dali nam apartament prezydencki bez żadnych dopłat!
– Hmm … no ale do Papieża to żeście nie dotarli, co?
– Mieliśmy trochę szczęścia. Jak zwiedzaliśmy Watykan, jeden z Gwardzistów
podszedł do nas i wyjaśnił, że Papież lubi przy każdej audiencji spotkać
kogoś z przybyłych osobiście i zapytał czy nie zechcielibyśmy być tymi
osobami. Oczywiście się zgodziliśmy – nie mogło być inaczej – po pięciu
minutach oczekiwania pojawił się Papież i uścisnął mi rękę. Uklęknąłem a on
powiedział parę słów.
– Naprawdę??!! A co powiedział?
Zapytał: – A kto cię synu tak beznadziejnie ostrzygł??
Sklep narciarski.
Czerwony kapturek :)
Idzie czerwony kapturek z jedzeniem dla babci w koszyku przez las. Spotyka
wilka:
– Czerwony kapturku co niesiesz w tym koszyku
– Jedzenie dla mojej chorej babci
Wilk zabrał czerwonemu kapturkowi koszyk i zjadł wszystko. Czerwony kapturek
poleciał z płaczem do mamy i mowi:
– Mamo mamo wilk zjadł wszystko z koszyka!
Mama na to:
– Nie martw sie jutro ubierzemy ci inny kapturek.
Nastepnego dnia idzie czerwony kapturek w niebieskim kapturku i spotyka
wilka:
– Czy to ty jestes tym czerwonym kapturkiem, ktory wczoraj niosł jedzenie
dla babci?
– Tak to ja – i znowu wilk wszystko zjadł.
Kapturek wraca do mamy i sytuacja sie powtarza.
Nastepnego dnia znowu idzie kapturek przez las w fioletowym kapturku i
spotyka wilka:
– Czy to ty jestes tym kapturkiem co niesie jedzenie dla babci?
– Tak to ja.
I znowu wilk wszystko zjadł.
..
..
..
..
..
Jaki z tego morał?
Żaden kapturek nie zabezpiecza…